WIBOR gorszy od franka - kredyty złotówkowe to również tykająca bomba

sobota, 8 lipca 2017

Od momentu, kiedy w mediach pojawiły się informacje o problemach „frankowiczów” minęło już ładnych parę lat, ale pamiętam doskonale dzień, kiedy niespodziewanie Bank Szwajcarii uwolnił kurs CHF. Wtedy wszyscy zastanawiali się tylko nad tym, jak pomóc ludziom, którzy wpadli w finansowe tarapaty związane z gwałtownym wzrostem rat kredytów. Niestety umknęło nam, że już w tamtym okresie WIBOR także był na historycznie niskim poziomie – poniżej 2%.



Dało się słyszeć głosy zażartych dyskusji, że złotówkowi kredytobiorcy mają się świetnie, że mogą spać spokojnie, bo nie dali się oszukać bankom strzyżącym barany. Wtedy rzeczywiście frankowicze mieli pod górkę, bo kurs szalał, ale ostatecznie ustabilizował się na poziomie poniżej 4 złotych. Jednak uważam, że ani frankowicze, ani kredytobiorcy złotówkowi nie mogą spać spokojnie.

Myślę nawet, że w dużo trudniejszej sytuacji znajdują się ludzie, którzy wzięli kredyty w złotówkach przy tak niskim poziomie WIBOR i zdecydowali się na zmienne oprocentowanie rat. Nigdy nie brałem kredytu hipotecznego, więc nie wiem jak przygotowuje się człowiek do takiego kroku, ale wyobrażam sobie, że wciąż niewielu Polaków zastanawia się, jakie konsekwencje może za sobą pociągnąć kredyt wzięty przy tak niskim WIBORZE, na zmienne oprocentowanie i zbyt dużą kwotę.

Jeszcze nigdy kredyty nie były tak tanie, ale to się oczywiście może zmienić, skoro całkiem niedawno – jeszcze w 2010 roku – WIBOR kształtował się na poziomie 4%, a dzisiaj WIBOR 3M to niespełna 1,73%.


Jeśli zastanawiasz się nad wzięciem kredytu hipotecznego na 30-40 lat, to musisz wiedzieć, że nikt nie zagwarantuje Ci, w jaki sposób będzie się zmieniać wysokość miesięcznej raty. Warto, żebyś wiedział, co składa się na wysokość opłat, zanim podejmiesz decyzję kredytową.
  • Marża banku – jej wysokość jest wpisana do umowy kredytowej, nie można jej zmienić, ponieważ jest czynnikiem stałym;
  • Stawka WIBOR – oprocentowanie na rynku międzybankowym, czyli innymi słowy – stawka wiążąca dla wszystkich banków działających w Polsce, które pożyczają sobie nawzajem pieniądze.

W przypadku WIBOR, kluczowa jest zmienność stawki. Aktualnie stopa WIBOR jest niska, ale w przypadku polepszenia się polskiej gospodarki i umocnienia krajowej waluty, niewątpliwie wzrośnie cena pieniądza na rynku międzybankowym. W przypadku kredytów hipotecznych, najczęściej stosowana jest stawka WIBOR 3M lub rzadziej 6M, czyli aktualizowana co 3, lub co 6 miesięcy. Po zaktualizowaniu danych, klient dowiaduje się, jaka będzie wysokość płaconych przez niego rat przez następne trzy albo sześć miesięcy.

Warto jeszcze raz podkreślić, że stawka WIBOR osiąga aktualnie swoje minima historyczne, ale ta dobra sytuacja na rynku nie będzie trwać wiecznie. Podobnie jak to się miało z kredytami frankowymi, które przez jakiś czas były doskonałą okazją, ale aktualnie wydają się być sprytną sztuczką pazernych bankierów.

KTO I KIEDY USTALA WIBOR?
W dni robocze o godzinie 11:00, na podstawie stóp zgłaszanych przez uczestników fixingu (ustalenie jednolitego kursu – przyp. red.), czyli przedstawicieli trzynastu banków. Kurs jest ustalany poprzez odrzucenie dwóch najniższych i dwóch najwyższych wielkości. Fixing organizuje Stowarzyszenie Rynków Finansowych ACI Polska.

Zaś wysokość stopy referencyjnej jest ustalana na rynku międzybankowym i zależy od wielu czynników – wysokości stóp procentowych ustalonych przez RPP, podaży pieniądza, inflacji, cyklu koniunkturalnego czy wysokości PKB.

Potem banki w umowach kredytowych ustalają z kredytobiorcą mechanizm aktualizacji wybranej stawki referencyjnej – co 3 lub co 6 miesięcy.

WPŁYW STAWKI WIBOR NA KREDYT HIPOTECZNY
Z powyższego jasno wynika, że wysokość WIBOR ma bezpośredni wpływ na wysokość miesięcznych rat kredytowych. Pod warunkiem, że wybierzemy kredyt o zmiennym oprocentowaniu, zamiast stałej raty spłaty.

Możesz samodzielnie obliczyć, jak zmieni się wysokość Twojej raty w przypadku wzrostu WIBOR. W sieci istnieje mnóstwo kalkulatorów, ale polecam skorzystać z tego umieszczonego na stronie KNF.

Póki co, Rada Polityki Pieniężnej nie będzie podnosić stóp procentowych. Polska nie idzie też do przodu jak gospodarcze tornado, więc nie trzeba robić rabanu, aczkolwiek uważam, że stawki WIBOR nie utrzymają się wiecznie na tym samym poziomie i przyjdzie w końcu czas żniw dla banków.

Wtedy będziemy mieli kolejny problem ludzi, którzy nagle obudzą się z przeświadczeniem, że ktoś ich oszukał i powiedział za mało, że kredyt 10 lat temu był tańszy, więc o co chodzi z tymi wysokimi ratami?



Być może politycy, chcąc wygrać kolejne wybory, obiecają pomoc „wiborowiczom”, może znowu będzie medialna nagonka, ale uważam, że tak samo bezpodstawna i bezsensowna jak ta na temat franka. Jeśli ktoś podejmuje ryzyko, to powinien je zaakceptować. O poparciu dla tego poglądu świadczą ostatnie doniesienia o procesach sądowych między frankowiczami i bankami. Poza tym, politycy nie spełnili obietnic wyborczych i nic dziwnego, bo to bardzo obciążyłoby państwo. Przewalutowanie kredytów ma swoje konsekwencje.

O PRZEWALUTOWANIU SŁÓW KILKA
Przewalutowanie kredytu udzielonego we frankach, to przeliczenie kwoty pozostałej do spłaty z franków szwajcarskich na złotówki, po określonym kursie walutowym, który obowiązywał w chwili przewalutowania. Jest to opłacalne wtedy, kiedy rośnie kurs PLN i zwykle tylko w takich okresach porusza się tę kwestię. Kredyt warto przewalutować, kiedy franki są tanie, ale istnieje pespektywa, że będą drożały.

Według prezydenta Andrzeja Dudy, przewalutowanie kredytów frankowych miałoby wyglądać w ten sposób, że to banki poniosłyby koszty przewalutowania, a nie klienci. Jednak nie od dzisiaj wiadomo, że ta ustawa nie ma szans wejść w życie, ponieważ przede wszystkim byłaby niesprawiedliwa w stosunku do ludzi mających kredyty złotówkowe, a po drugie, oznaczałaby bankructwo niektórych banków. Gdyby banki w 2015 roku przewalutowały kredyty frankowiczów, to koszty z tym związane byłyby dla niektórych z nich większe niż zyski.

W kontekście GPW i inwestowania, którym się interesuję, nasunęła mi się pewna dygresja na temat upadłości banków. Istnieje takie powiedzenie, że „nie ma hossy bez banków”. Oznacza to w skrócie, że nie ma dobrej koniunktury na giełdzie, jeśli bankom idzie słabo.

Bierze się to z faktu, że w skład indeksu WIG20 wchodzi aż 5 banków, których udział w portfelu stanowi prawie 35%. Tak silnego gracza nie wolno bagatelizować. Gdyby przewalutowania oznaczały upadłość niektórych banków, to trzeba by się liczyć z katastrofalnymi skutkami na rynku giełdowym.

CZY MOŻNA SIĘ ZABEZPIECZYĆ PRZED GWAŁTOWNYM WZROSTEM RATY KREDYTOWEJ?
Można, a jednym z najbardziej znanych sposobów jest podpisanie umowy kredytowej o oprocentowaniu stałym. Takie porady można spotkać w wielu serwisach internetowych i książkach o finansach, aczkolwiek to tylko tak dobrze brzmi. Okazuje się bowiem, że w praktyce, aktualnie tylko kilka banków oferuje usługę stałej raty spłaty, a jeśli już to przy wyśrubowanych warunkach umowy i na okres maksymalnie siedmiu lat.

Wynika to z prostej przyczyny – przy aktualnych, rekordowo niskiej stopie bazowej – bankom nie opłaca się udzielanie takich kredytów, bo w dłuższej perspektywie mogą one przynieść stratę. Po prostu, banki spodziewają się (zresztą bardzo słusznie), że niski WIBOR to stan przejściowy i kredytowe El Dorado nie potrwa wiecznie. Jeśli bank udzieli kredytu na stałą ratę spłaty, a w tym czasie WIBOR podskoczy, to bank z pewnością odczuje skutki popełnionego błędu.

Zanim pójdziesz po kredyt hipoteczny, warto wiedzieć, że najprawdopodobniej nie dostaniesz go na najkorzystniejszych dla siebie warunkach. Póki co, branie kredytów jest stosunkowo mało kosztowne, bo ludziom się wydaje, że te niskie stawki WIBOR będą długo, długo takie jakie są. Jednak obawiam się momentu, kiedy ta duża liczba udzielonych kredytów stanie się ciężarem, bo RPP podniesie stopy procentowe, co naturalnie odczujemy w postaci wyższych rat.

Wszystkie osoby przygotowujące się na dłuższe zobowiązania finansowe, powinny zadbać o zgromadzenie dodatkowych oszczędności, ponieważ wydaje się to być najrozsądniejsze rozwiązanie, na wypadek gwałtownego wzrostu stawki WIBOR. Niestety, niewielu kredytobiorców zdaje sobie sprawę z tego, że raty kredytów wziętych w złotówkach mogą również bardzo wzrosnąć, a wtedy ten sam los czeka nie tylko frankowiczów.

Jeśli nie umiesz skutecznie oszczędzać pieniędzy, to z pewnością dobrym rozwiązaniem będzie wzięcie mniejszego kredytu niż sugerowałaby Twoja zdolność kredytowa. Bank na pewno będzie proponował duży kredyt, bo to się wiąże z lepszym zarobkiem dla instytucji, ale Twój cel jest inny. Ty chcesz spać spokojnie przez najbliższe dwadzieścia lub trzydzieści lat i nie bać się, że Twój piękny dom pójdzie pod młotek, a Ty z rodziną będziesz zmuszony przenieść się do socjalnego lokum.

Jeśli bank wyliczy, że możesz wziąć 500 tysięcy złotych kredytu, to weź 400 tysięcy albo mniej. Zostaw sobie rezerwę, która zagwarantuje Ci, że na wypadek wzrostu rat kredytowych, nadal będzie Cię stać na spłatę zadłużenia. Dużo lepiej będzie wchodzić w inwestycję z większym wkładem własnym, niż finansować całość na kredyt.

Patrząc z puntu bezpieczeństwa finansowego, istnieje jeszcze jedno dobre rozwiązanie. Możesz wziąć kredyt, przy którym będziesz płacić miesięcznie dużo niższą ratę niż Cię w rzeczywistości stać. Wtedy możesz nadpłacać kredyt raz na pół roku albo raz na rok ze zgromadzonych dodatkowo oszczędności. A gdyby zdarzyła się sytuacja nagłego i wysokiego wzrostu raty kredytowej, to nie będziesz się martwił, że zabraknie Ci pieniędzy, bo przecież z formalnego punktu widzenia było Cię od początku stać nawet na dwa razy wyższą ratę.

Przy nadpłacaniu, warto też zwrócić uwagę na banki, które oferują najniższe koszty wejścia i wyjścia oraz te, które pobierają najniższą prowizję za nadpłaty. Dobrym rozwiązaniem będzie też, jeśli bank zezwoli na nadpłacanie kredytu z poziomu bankowości internetowej, bo wizyty w oddziale mogą się wydawać uciążliwe.

CO SIĘ STANIE W SYTUACJI KRYZYSOWEJ?
W tym przypadku można tylko spekulować nad możliwymi wariantami. Stopy procentowe już się raczej nie obniżą, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że kiedyś wzrosną. Co się stanie w sytuacji poważnego kryzysu? Dla przykładu, w Rosji dwa lata temu podniesiono stopy procentowe do 17% – w Polsce taki poziom obowiązywał w 2001 roku, więc sytuacja jak najbardziej możliwa do powtórzenia.

Gdyby się tak stało, to rata kredytu zaciągniętego na 25 lat w kwocie 300 tysięcy złotych, wzrosłaby z poziomu około 1600 złotych, do niemal 4800 złotych, co daje nam trzykrotny skok (!). Zadajmy sobie pytanie – kogo będzie na to stać?

Teoretycznie można wtedy sprzedać dom czy mieszkanie i od razu spłacić kredyt. Jednak w przypadku, gdy tak samo pomyśli reszta społeczeństwa, to ceny domów spadną do tak niskiego poziomu, że nie pokryją całości zadłużenia. Wtedy będziemy mieli w Polsce coś na wzór kryzysu, który z podobnych przyczyn wydarzył się dziesięć lat temu w Stanach Zjednoczonych – więcej na ten temat w moim podcaście.

Póki co, nie zapowiada się, żeby WIBOR miał pójść w górę jak rakieta, jednak trudno powiedzieć, co za kilka lat wydarzy się w polskiej czy międzynarodowej gospodarce. Jeśli ktoś wierzy w możliwość gospodarczej prosperity w naszym kraju, to warto pomyśleć nad rozwiązaniem kwestii bezpiecznego kredytu hipotecznego.

Wszystko się może zdarzyć, dlatego myślę, że kredyty zaciągnięte w złotówkach są dużo większym zagrożeniem dla gospodarki niż frankowicze. Kredytobiorcy wciąż zbyt lekko podchodzą do możliwości wzrostu stawki WIBOR w przyszłości. Chętniej bierzemy kredyty, ponieważ są tanie, a raty nie nadwyrężają zbyt mocno naszego domowego budżetu. Niestety, jednocześnie przestajemy myśleć o przyszłości i o tym, że za kilka lub kilkanaście lat kredyt, który teraz radośnie i chętnie spłacamy, może się stać ciężką kulą u nogi.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Copyright © 2016. Finanse pod lupą.
Design by Herdiansyah Hamzah. & Distributed by Free Blogger Templates
Creative Commons License