Młodzi Polacy lubią wystawne życie na kredyt

niedziela, 7 maja 2017

Z informacji udostępnianych przez Biuro Informacji Kredytowej wynika, że aż 20% Polaków między 18-24 rokiem życia posiada przynajmniej jeden kredyt. Nie brakuje dłużników spłacających zobowiązania w kilku bankach z tytułu różnych zobowiązań – limit na karcie kredytowej (15% dłużników), kredyty konsumpcyjne (70%), limity na koncie osobistym (17%), itd. Cóż, z danych wynika, że młodych ludzi ciągnie do zadłużania się, a lwią część pożyczonych od banków pieniędzy pochłaniają zachcianki.

Fot. www.flickr.com | Creative Commons

Winnych tej sytuacji jest przynajmniej kilku. Młodzież czerpie inspirację z różnych wzorców, jednak w dzisiejszym świecie jesteśmy fanami Instagrama, dzięki któremu bez trudu możemy śledzić życie gwiazd. Niektórzy z nas chcą iść ich śladem, wieść podobne życie, jednak nie każdy zdaje sobie sprawę, że majątki tych ludzi zwykle pochodzą z wykonywanej pracy, a nie z drogich i trudnych do spłaty kredytów.

Bierzemy kredyty, bo ktoś nam kiedyś powiedział, że można. Kredyt z ratą 0%, kredyt bez dodatkowych opłat, kredyt na pralkę, na samochód, na telewizor – możesz mieć wszystko, kiedy tylko zechcesz, bo czasami nawet nie chcą od ciebie poręczeń, ani zaświadczeń o dochodach.

Tymczasem, młodzi ludzie równie chętnie się zapożyczają, co krytykują możliwości zawodowe w kraju. Oczywiście nie mówimy tutaj o jakiejś tendencji, ale wystarczy przyjrzeć się bliżej artykułom poświęconym sytuacji na rynku pracy w kraju, żeby przeczytać komentarze wskazujące na zbyt niskie wynagrodzenia, żeby w ogóle zainteresować człowieka.

Nie twierdzę, że w nie Polsce powinno się lepiej zarabiać. Wtedy ludzie nie wyjeżdżaliby tłumnie z kraju, a rząd nie musiałby szykować ustaw uziemiających młodych specjalistów. Tym bardziej, że często, gdy młodzi ludzie zarabiają coraz więcej, stają się ofiarami inflacji stylu życia, która nieuchronnie prowadzi do procederu, gdzie wydajemy więcej niż zarabiamy. Musimy się wtedy zapożyczać.

W tym przypadku winny jest system edukacji, który nigdy nie wykształcił w nas umiejętności radzenia sobie z własnymi finansami. W 2014 roku ponad 60% Polaków nie miało żadnych oszczędności, które mogłyby wyratować ich z finansowych tarapatów. Do tej pory sytuacja uległa nieznacznej poprawie, jednakże wciąż połowa naszego społeczeństwa w sytuacji kryzysowej, będzie musiała udać się do banku lub instytucji pożyczkowej po gotówkę.

Jednak w naszym kraju z edukacją finansową jest jak z edukacją seksualną. Niby wszyscy są świadomi i krzyczą, że powinno się coś z tym fantem zrobić, ale władza nie za bardzo wie od czego zacząć albo trochę się wstydzi i udaje, że problem nie istnieje – podobnie jak prostytucja według polskiego ustawodawcy, też jej przecież oficjalnie nie ma.

Idźmy dalej, 72% Polaków według raportu „Polityki” z 2014 roku twierdziło, że oszczędzałoby 10% swoich dochodów, gdyby mieli taką możliwość. Jednak w praktyce robi to zaledwie 30% respondentów – należy nadmienić, że większość z tej grupy oszczędza w sposób przypadkowy, raczej nieregularny.

Warto wspomnieć o raporcie przygotowanym przez GUS i NBP, z którego wynika, że Polacy posiadający kredyt hipoteczny, wydają na spłatę rat 10% swoich miesięcznych dochodów. Jednak według mnie, ten wynik bardzo daleko odbiega od prawdy. Z tego co mi wiadomo, aktualne średnie wynagrodzenie (nawet nie mówimy o najniższym, 2000 złotych brutto) wynosi w tym roku 4277,32 złotych brutto. Zaś zwykle raty kredytu hipotecznego oscylują wokół 2000 złotych netto miesięcznie. Z tego wynika, że gdyby statystyczny polski pracownik zarabiał 4277,32 złote, to na raty kredytowe przeznaczałby jakieś 48% swoich miesięcznych dochodów.

Niestety, w Polsce większość z nas może pochwalić się znacznie niższymi zarobkami, które znajdują się na poziomie tzw. najniższej krajowej. Jednak przyjmując, że w małżeństwie oboje partnerów zarabia tę kwotę, to i tak wynika z tego, że statystyczne gospodarstwo domowe wydaje na kredyty ponad 50% zarobionych pieniędzy!

Przechodząc do tematu młodych dłużników łatwo zauważyć, że większość z nich nie może się pochwalić wysokimi zarobkami na początkowych szczeblach kariery zawodowej i niestety często mają kłopoty z terminową obsługą zadłużenia. Zostało to potwierdzone w raporcie przygotowanym przez BIK.

Wygląda na to, że dopóki polscy specjaliści nie zostaną lepiej opłacani, a w szkołach nie nauczy się dzieci jak radzić sobie z własnymi finansami, będziemy potrzebowali nauczycieli, którzy zrobią to za system oświaty. Na szczęście w sieci jest kilka osób, których warto obserwować. Żyjemy w czasach, gdzie wiedza jest na wyciągnięcie ręki, musimy tylko chcieć z niej skorzystać.


4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Cześć :)
      Dzięki za dobre słowo. Mam nadzieję, że zachęciłem Cię w jakiś sposób do dalszego obserwowania bloga. Jeśli tak, to byłbym wdzięczny za polubienie Fanpage. Będziesz na bieżąco z kolejnymi wpisami.

      Dzięki, pozdrawiam.
      Mateusz

      Usuń
  2. Ciekawy post, niestety, mam wrażenie, że tak w istocie jest - chcemy żyć ponad miarę, ponad własne możliwości. Nawet, jeśli oznacza to zadłużenie. Wprawdzie szybkie chwilówki raz na jakiś czas raczej nie zaszkodzą, ale od większych kredytów zdecydowanie stronię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć,
      super, dzięki za opinię. Polecam mój najnowszy artykuł nt. chwilówek właśnie.

      Usuń

 
Copyright © 2016. Finanse pod lupą.
Design by Herdiansyah Hamzah. & Distributed by Free Blogger Templates
Creative Commons License