Jak politycy manipulują wyborcami? - 4 skuteczne sposoby

środa, 3 maja 2017

Od początku roku słyszymy informacje o tym, że Prawo i Sprawiedliwość rozpoczęło już przygotowania do nadchodzących wyborów samorządowych. W 2018 roku Polacy znowu pójdą do urn oddać swój głos na wybranego kandydata. Zapewne wcześniej usłyszymy solenne obietnice od działaczy różnych ugrupowań politycznych, ale nie tylko one przekonają nas, że należy głosować na konkretne jednostki.



Dziś chciałbym poruszyć temat technik manipulacji, które moim zdaniem wpływają na działania wyborców i są dobrym narzędziem, które może zostać wykorzystane przez polityków. Czasami poprzez „niewinne” działania osób znających odpowiednie techniki manipulacji, możemy zostać skłonieni do zrobienia czegoś, czego wcale nie zamierzaliśmy robić.

W dzisiejszych czasach szczególnie trudno jest odcedzić prawdę od mitu, ponieważ w dobie internetu jesteśmy codziennie zalewani mnóstwem opinii, wiadomości i artykułów. Niestety, ostatnimi czasy do obiegowego słownika weszło pojęcie „fake news”, na które musimy szczególnie uważać. Łatwo jest ulec sensacyjnemu nagłówkowi i tylko na jego podstawie wysnuć opinię, nie czytając nawet całej informacji. Zmierzamy do tego, że dziennikarzom wystarczy tweet, żeby napisać artykuł bez konsultacji z zainteresowanymi sprawą środowiskami.

REGUŁA AUTORYTETU

Zacznę od głośnych w ostatnich miesiącach przepychankach na linii rząd-opozycja. Mogliśmy obserwować działania Komitetu Obrony Demokracji i w tym miejscu chciałbym się na chwilę zatrzymać, żeby wytłumaczyć na czym polega reguła autorytetu.

2 grudnia 2015 roku założono stowarzyszenie KOD, które zrzeszało ludzi, dla których ważne są wartości demokratyczne, bez względu na poglądy i wyznanie. Dzięki licznym artykułom prasowym, reportażom, doniesieniom medialnym w telewizji, Komitet Obrony Demokracji w zawrotnym tempie zyskał rzeszę zwolenników, którzy tłumnie zbierali się na protestach w różnych miastach Polski.

Liderem został Mateusz Kijowski – człowiek, który nie cieszył się nieposzlakowaną opinią, ale według mnie idealnie nadawał się na lidera-marionetkę, którym można było dowolnie sterować zza kulis. Pod koniec 2016 roku okazało się, że media długo wybielały jego sylwetkę, ale coś poszło nie tak i wyszły na jaw pewne sekrety. Wtedy autorytet upadł.

Jednak przechodząc do sedna, w ludziach głęboko zakorzenione jest ślepe posłuszeństwo silniejszej, poważanej przez nas jednostce. W dobie internetu łatwo jest wykreować silny autorytet, który porwie tłumy. Niestety, zwykle za takimi jednostkami stoją doradcy i specjaliści, którzy zajmują się tworzeniem kreacji – w dobitny sposób pokazuje to, że uznawana za autorytet jednostka wcale nie musi być specjalistą w danej dziedzinie, ani odznaczać się wyjątkowymi cechami. Wystarczy, aby wzbudzała w ludziach respekt i cieszyła się szacunkiem.

Mam nieodparte wrażenie, że w kulminacyjnym momencie popularności pana Kijowskiego, jak również całego Komitetu Obrony Demokracji – kiedy ktoś zaczął nieśmiało wyciągać na wierzch brudy z życia lidera ruchu – jego zwolennicy byliby gotowi rozszarpać na strzępy tych, którzy odważyli się „podnieść rękę” na lidera. Jednak w takim wypadku mamy już pewne zachowania stadne, które dowodzą, że gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli zbyt wiele.

Przed podaniem drugiej techniki manipulacji, chciałbym abyście pamiętali, że należy umieć rozróżnić manipulację od zdroworozsądkowego wywierania wpływu społecznego. Takie sytuacje się zdarzają i są normalnym elementem relacji społecznych wynikających z tego, że jedni biorą, inni dają, a czasem dzieje się na odwrót.

MANIPULOWANIE FAKTAMI

Myślę, że przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi, każdy będzie chciał poczuć pewność, że decyduje się na wybór właściwego kandydata. Tylko jak ocenić czy człowiek, który stoi przed nami, będzie sprawował się lepiej niż dotychczas rządzący lub gorzej?

Podczas przepychanek politycznych bardzo często dochodzi do sytuacji, gdzie jedna strona zarzuca drugiej, że zrobiła źle to, tamto i jeszcze coś innego. Załóżmy, że gmina domaga się wybudowania nowej drogi albo placu zabaw dla dzieci, jednak budżet wskazuje na to, że inwestycja nie dojdzie do skutku. Jeśli nastroje społeczne będą wywierały naciski na rządzących, to podczas wyborów kontrkandydat z pewnością zechce wykorzystać to jako argument. Pamiętajcie jednak, że z pustego i Salomon nie naleje, a mówienie obywatelom, że „pieniądze się znajdą” to w najlepszym razie snucie marzeń, a w najgorszym oszustwo, bądź perspektywa cięcia wydatków w innych – być może istotniejszych dla gminy – obszarach.

MANIPULOWANIE SONDAŻAMI
Myślę, że temat jest bardzo na czasie, biorąc pod uwagę ostatnie dni, kiedy w kraju pojawił się Donald Tusk, a telewizja TVN niemal momentalnie zareagowała na to wydarzenie przygotowanym sondażem poparcia politycznego. Badanie przeprowadziła firma Millward Brown S.A., a wynikało z niego, że Platforma Obywatelska odzyskała „panowanie” w Polsce.

Niestety, według mnie przeprowadzony sondaż nie jest w stu procentach miarodajny, ponieważ w sieci możemy przeczytać, że został on przeprowadzony „na ogólnopolskiej reprezentatywnej grupie telefonów stacjonarnych i komórkowych, wśród obywateli powyżej 18 roku życia”. W tym przypadku kluczowe jest słowo „reprezentatywny”, który w praktyce oznacza część populacji pozwalającą opisać w przybliżeniu ogół populacji.

W przypadku prób telefonicznych mających badać preferencje Polaków, prawdopodobieństwo udziału danej jednostki w badaniu nie jest znane. Mówiąc prościej, oznacza to, że dana osoba może posiadać kilka różnych numerów telefonu, co zaburza miarodajność takich badań.
Innymi słowy – choć firmy w różny sposób próbują uwiarygadniać tego typu badania – uważam, że należy podchodzić do nich z rezerwą.
Oczywiście wyniki sondaży często różnią się od siebie i nie jest to próba manipulacji kogokolwiek. Różnice się zdarzają i wynikają najczęściej z faktu, że firmy przeprowadzające badania korzystają z odmiennych technik.

MANIPULOWANIE EMOCJAMI

Przed wyborami – czy to parlamentarnymi, czy samorządowymi – mam nieodparte wrażenie, że politycy są na wyciągnięcie ręki. Możesz ich dotknąć, porozmawiać z nimi, powiedzieć co cię boli, co byś zmienił. Na co dzień nie mamy takiej okazji, bo tych ważniejszych otacza wianuszek funkcjonariuszy BOR i raczej sami z siebie nie odwiedzają Biedronki albo osiedlowych targowisk. Przed każdymi wyborami mamy prawdziwy festiwal miłości i zaangażowania polityków w życie społeczne.

Dlaczego to robią? Odpowiedź jest stosunkowo prosta. Jeśli ktoś zapyta Cię o zdrowie, o samopoczucie, a w zależności od Twojej odpowiedzi będzie się cieszył razem z Tobą albo współczuł, to Ty zapałasz do niego cieplejszymi uczuciami. Tacy politycy do rany przyłóż liczą na wasze poparcie, bo umówmy się, polityka to nie akcja dobroczynna, a rządzący to nie wolontariusze.

Chcą zarabiać tak jak każdy i cieszyć się władzą (tak jak nieliczni). Większość polityków jest zainteresowana głównie tymi dwoma rzeczami. Nie zapomnij o tym, kiedy będziesz czuł uległość albo nadmierną sympatię wobec któregokolwiek z nich. Głosuj przy pomocy rozumu i logicznego myślenia, a nie pod wpływem emocji.

Podsumowując – w czasach, kiedy internet, manipulacja i „autorytety” zdominowały życie społeczne, należy ze szczególną ostrożnością podchodzić do tego, czym chcą nas karmić media. Uważajcie w szczególności na polityków, bo już nie jeden naciął się na ich obietnice przedwyborcze.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Copyright © 2016. Finanse pod lupą.
Design by Herdiansyah Hamzah. & Distributed by Free Blogger Templates
Creative Commons License