Dlaczego czytamy coraz mniej? Najnowszy raport czytelnictwa w Polsce

czwartek, 4 maja 2017

Kogo możemy nazwać czytelnikiem? Cóż, sprawa na pozór jest prosta, jednak dyskusje prowadzone w tym temacie przez liczne portale internetowe badające czytelnictwo, przez pisarzy, a także przez samo społeczeństwo są bardzo zażarte. Można powiedzieć, że w XXI wieku, kiedy niektórym wydaje się, że książki powinny odejść do lamusa i ustąpić pola technologii, borykamy się z problemem podobnym do tego, który analizowaliśmy przed laty: kim jest internauta?

Fot. www.Flickr.com | Creative Commons

Czy jest to człowiek, który siada przed komputerem raz w tygodniu i czyta wiadomości? A może, żeby poczuć się internautą, trzeba spędzać określoną ilość czasu na korzystaniu z sieci? A jak się sprawy mają, jeśli chodzi o czytelników? Według Biblioteki Narodowej, wystarczy przeczytać jedną książkę rocznie, żeby móc pochwalić się kolegom, że jest się czytelnikiem.

Cóż, nie musisz nawet przeczytać całej książki, bo wystarczy, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy zapoznałeś się z chociażby jedną stroną Pana Tadeusza w szkole. (Nawiasem mówiąc, myślę,  że stąd bierze się popularność niektórych autorów – Adam Mickiewicz, Henryk Sienkiewicz, itd.)

W 2016 roku 53% respondentów zadeklarowało, że nie przeczytało żadnej książki. Wydaje się, że to dużo, ale moglibyśmy uznać, że choć jest źle, to mogło być gorzej. Możemy odetchnąć z ulgą, bo na pewno są kraje, gdzie poziom czytelnictwa jest jeszcze niższy. Jednak według Biblioteki Narodowej, aż 37% pozostałych respondentów stanowią osoby, które przeczytały mniej niż 7 książek w roku, a w wielu przypadkach była to tylko jedna pozycja.

Według mnie, statystyka pokazuje w jasny sposób, że uznanie kogoś za czytelnika jest subiektywną opinią oceniającego. Nie nazwałbym się czytelnikiem, gdybym mógł się pochwalić przeczytaniem tylko jednej książki rocznie. Równie dobrze za człowieka pracującego można uznać kogoś, kto przepracuje jedną godzinę w ciągu roku u wujka na działce.

Gdyby Biblioteka Narodowa podeszła do tematu bardziej restrykcyjnie, to znaczy zawyżyła kryteria, na przykład do 3-4 książek rocznie, to statystyki nie pozostawiłyby złudzeń – Polacy czytają program TV i nagłówki wiadomości na Onecie.

Dlaczego Polacy niechętnie sięgają po książki?

Bo są za drogie.
Myślę, że dla większości ludzi zarabiających 2000 złotych brutto w skali miesiąca, wydanie 40-50 złotych na książkę może okazać się trudne. Oczywiście pojawią się głosy, że istnieją serwisy taniej książki w internecie, jednak ludzie lubią dotykać książek, zastanowić się, przeczytać fragment przed zakupem. Poza tym, wciąż mnóstwo Polaków podchodzi do kupowania online jak pies do jeża. W XXI wieku żyjemy na styku epoki analogowej z cyfrową. Potrzebujemy jeszcze kilku dekad, aż na dobre zmienimy nasze przyzwyczajenia.

Oczywiście istnieją biblioteki i można się tam przejść, żeby mieć pod dostatkiem różnych książek, jednak z literaturą dostępną w bibliotece jest jak z kobietami – ta sama nie musi się podobać każdemu.

Nie umiemy wydawać pieniędzy na kulturę.
Pierwszy punkt nierozerwalnie łączy się z drugim. Z moich obserwacji wynika, że jeśli już mamy jakieś dodatkowe pieniądze, to wolimy je wydać na lekkie, „odmóżdżające” przyjemności – wypad na piwo z kolegami, bilet na mecz, komedia romantyczna w kinie, pizza, serial paradokumentalny. Z czego to wynika? Prawdopodobnie z tego, że nikt nie nauczył nas sięgania po książki.

Lektury to zło konieczne!
Myślę, że czytanie większości ludzi nie kojarzy się z przyjemnym spędzaniem czasu, tylko z przykrym obowiązkiem. Zaszczepiono nam to w szkołach, zmuszając do czytania niezrozumiałych już, starych lektur, którymi nie potrafimy się zainteresować, głównie dlatego, że czasy się zmieniły (ciężko porównać prozę Fiodora Dostojewskiego ze Stephenem Kingiem, który w XXI wieku jest jak cheeseburger z frytkami – smakuje każdemu).

Książki mają służyć lepszemu zrozumieniu rzeczywistości. Jak dzieci mają zrozumieć czasy, w których żyją, kiedy szkoła zmusza ich do czytania „Chłopów”? Czy musimy to czytać tylko dlatego, że Reymont dostał swego czasu Nagrodę Nobla? Barack Obama też dostał, Pokojową, ale za sto lat mało kto będzie o tym pamiętał. Chyba czas najwyższy zrewidować nasze poglądy na literaturę, którą każemy przyswajać dzieciom.

„Bo jak włączę TVN o 12 w południe, to maraton seriali paradokumentalnych kończę dopiero po 20:00 i idę wtedy w kimacza.”
W Polsce nie przywiązuje się zbyt dużej wagi do kultury. Nie promujemy czytelnictwa, nie wydajemy tylu pozycji, co Amerykanie i Brytyjczycy, więc wybór też u nas mniejszy. Jednak trudno się temu dziwić, skoro państwo nie wspiera kultury w należyty sposób, a pieniądze przeznaczone na te cele, w dużej części oddaje ojcu Rydzykowi.
                                                     
Stać nas tylko na akcje pod hasłem: „Nie czytasz – nie idę z Tobą do łóżka”, niemniej, gdyby takie kampanie działały jak należy, to może warto iść w tę stronę.

Jesteśmy za głupi, biedni i za starzy.
To kontrowersyjny punkt, ale najzupełniej zgodny z badaniami Biblioteki Narodowej.
„Nie czytają osoby starsze – powyżej 50 roku życia, relatywnie gorzej sytuowane, z wykształceniem podstawowym i zasadniczym zawodowym oraz przewagą robotników i rolników, choć znajdziemy wśród nich także dyrektorów. Obecnie część z nich to już emeryci (…)”

Najnowszy raport czytelnictwa pokazuje to, co wiemy już od ładnych paru lat. Polacy niechętnie sięgają po książki, a ta tendencja, z roku na rok, wzrasta.

Wciąż wskazujemy te same problemy, które wpływają na to, że nie jesteśmy chętni do czytania książek, jednak należy wziąć pod uwagę, że w dawnych czasach ludzie mogliby wymienić podobne przyczyny. To, że istnieje telewizja, wcale nie oznacza, że nagle zaczęliśmy gardzić czytaniem.

Myślę, że głównym problemem jest źle skonstruowany system edukacji odstraszający od czytania, który najpierw kształci rodziców, a potem ich dzieci. One zaś dorastają nie tylko w atmosferze pogardy dla czytelnictwa w domu, ale również odstrasza ich od tego szkoła i nietrafione lektury.

W raporcie Biblioteki Narodowej możemy przeczytać, że najważniejszym elementem kształtującym w człowieku pasję czytania jest wpływ otoczenia sięgającego po książki. Jednak w przypadku, kiedy naszych przyjaciół czy rodzinę nikt nie oswoił z czytaniem, to i z nami najprawdopodobniej się to nie uda. Tym smutnym akcentem chciałbym zakończyć mój wywód, mam nadzieję, że wyciągniemy z tego jakieś wnioski i zaczniemy kształtować nasze otoczenie, żeby za rok procent czytelników wzrósł.

Zapraszam do dyskusji.

3 komentarze:

  1. Witam Cię Mateuszu!

    W końcu udało mi się znaleźć chwilę, by wdać się z Tobą w dyskusję, co bardzo lubię czynić. Oczywiście wybór tematu nie mógłbyć inny niż czytelnictwo, tak bardzo bliskie mojemu zajęciu w pracy.
    Początkowo pozwolę sobie nie skomentować jasno Twoich rozważań, lecz samo badanie. W momencie kiedy Biblioteka Narodowa opublikowała wyniki przeprowadzonych ankiet
    zrobił się szum, że polacy nie czytają. Błąd! Moim zdaniem czytają i to coraz więcej.
    Analizę badania powinniśmy zacząć od spojrzenia na próbę jaka była źródłem badania. Zaokrąglając w górę bylo to zaledwie 3150 respondentów (osoby w wieku co najmniej 15 lat). Następny krkok to sprawdzenie
    populacji w kraju w podobnym zakresie wiekowym. Wychodzi nam w zaokrągleniu w dół ok. 32700000 obywateli. W tym miejscu widzimy jak bardzo nierzetelne jest to badanie.
    W tym meijscu, moim zdaniem, należy postawić pytanie: "Czemu Biblioteka Narodowa postanowiła opublikować wyniki badania mimo jego nierzetelności?"
    Pierwsza odpowiedź jaka mogła by się powjawić mogła by mówić, że pewnie dostali środki na badanie to zrobili, a wynik jest małoważny.
    Ja jednak jestem zwolennikiem opcji działania podprogowego. Coś na zasadzie "ze mną się nie napijesz?". Ile osób w takiej sytuacji nie potrafiło odmówić towarzyszowi od kieliszka. Biblioteka podświadonie rzuca pytanie
    "no Ty nie przeczytasz?". No kto jak kto, ale Ty? Ludzie mają to do siebie, że w moemencie gdy coś im się zarzuca oni chcą uświadomić, pozakać wszystkim wokół, że jest inaczej. Dlatego, mam przynajmniej taką nadzieję, badanie to ma być swego rodzaju mobilizatorem do tego by przeczytać choć jedną książkę.

    Jeśli chodzi o mój komentarz odnośnie samego tekstu, to pozwolę sobie się ograniczyć do jednego z wątków i się z nim zgodzić. Lektury w szkole na większość osób działają zniechęcająo. W sumie od dawna mowię, że w szkolnictwie potrzene są zmiany systemowe. Obecna władza to robi, ale chyba od d*py strony. Sam wiem po sobie, że gdy przeczytanie jakiegoś tekstu jest na mnie narzucone, to zdecydowanie nie mam chęci tego czytać. Zdecydowanie przyjemniej jest czytać coś co samemu sobie wybiorę, co mnie interesuje. Jeśli nawet mi nie przypadnie do gustu, to jest to zupełnie inne podejście, niż w przypadku gdy trzeba się do czegoś zmuszać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć ;)

      Też coraz częściej widuję ludzi czytających książki - czy to w tramwaju, pociągu, czy w autobusie. Niejednokrotnie mam wrażenie, że ludzie coraz bardziej lubią książki, choć może części z nich chodzi o pokazywanie się z książką. Jeśli ktoś słyszał o BUWingu, to będzie wiedział, o co chodzi. Jeśli nie słyszałeś, to sprawdź, jest to dość ciekawe i trochę przerażające zjawisko.

      Chciałbym, żeby działanie Biblioteki Narodowej było podyktowane chęcią takiego właśnie podprogowego przekazu. Wtedy miałbym większe nadzieje związane z rynkiem książki w Polsce. Polacy kupują książki, to trzeba przyznać - mimo faktu, że są one drogie - ale jeszcze daleko nam do zachodu. Możliwe, że takie "podprogowe" działania BN odniosą wreszcie zamierzony/niezamierzony skutek.

      Co do lektur, pisałem już w tekście - większość należałoby zmienić, ale zamiast rewitalizować kanon, politycy wolą dopisać do niego kilka starych dobrych pozycji - słyszałem, że dzieci mają teraz w szkołach "otrzeć się" o 7 lektur rocznie. Strasznie dużo streszczeń będą musieli przewalić... biedni uczniowie. :P

      Pozdrawiam,
      Mateusz.

      Usuń
    2. P.S. Zapraszam do obserwowania bloga, jeśli jeszcze tego nie robisz. :P

      Usuń

 
Copyright © 2016. Finanse pod lupą.
Design by Herdiansyah Hamzah. & Distributed by Free Blogger Templates
Creative Commons License