Duda ze sznurkiem dziennikarzy na pogrzebie Łukasza Urbana, poseł PO szabruje w Sali Kolumnowej - Subiektywnie o świecie #4

niedziela, 1 stycznia 2017

Już po świętach, właśnie weszliśmy w nowy rok, ale nie podsumowaliśmy jeszcze ostatniego tygodnia 2016 roku. Zapraszam do lektury, bo ostatnio sporo się działo – nie tylko w polityce, bo przecież mieliśmy świąteczny czas.






Andrzej Duda wziął udział w pogrzebie Łukasza Urbana.


Według zapowiedzi przedstawicieli Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta, Andrzej Duda miał pojechać na uroczystości pogrzebowe zamordowanego Łukasza Urbana, nie jako prezydent, ale jako osoba, chcąca złożyć rodzinie wyrazy współczucia. Niestety – jakkolwiek cel Andrzeja Dudy był szczytny – media, tłumy reporterów i ciekawskich zagościły na ceremonii, co w mojej ocenie sprowadziło uroczystość żałobną do lansowania się na czyimś nieszczęściu.
O ile obecność prezydenta Dudy dałoby się racjonalnie wyjaśnić, o tyle dziwi mnie, po co zabrał ze sobą premier Szydło, panią Beatę Kępę i Joachima Brudzińskiego. Według mnie orszak całkowicie zbędny.
Szkoda, ponieważ uważam, że na ich obecności w jakiś sposób ucierpieli żałobnicy.


Urodziny babci zamiast Wigilii. Kim Dzong Un walczy z Bożym Narodzeniem
Wprost


Powszechnie wiadomo o niechęci przywódcy Korei Północnej do symboli religijnych i o tym, że niechętnie podchodzi do chrześcijańskich świąt. Polecam Wam zapoznać się z absurdami powszechnie uznawanymi w Korei Północnej za prawo. Nie od dzisiaj wiemy, że niewysoki przywódca z wielkim ego tytułuje siebie bogiem miłościwie panującym w państwie ogarniętym komunistyczną zawieruchą.
Niemniej jednak, jego ostatnie rozporządzenie bije na głowę wiele z tego, co już ustanowił – owszem, biedni koreańscy chrześcijanie mają zakaz obchodzenia Wigilii, a zamiast tego będą musieli świętować kolejne urodziny babci dyktatora. Dziwne? Może i tak, ale przecież urodziła się 24 grudnia, a to chyba wystarczający powód…


48% Polaków popiera reformę edukacji
Sondaż przeprowadzony przez Millward Brown



Okazuje się, że badania przeprowadzone na grupie powyżej tysiąca osób (mających przynajmniej 18 lat), wskazują na pozytywny odbiór reformy edukacji przez społeczeństwo. Jednak dla mnie nie jest to takie oczywiste, biorąc pod uwagę fakt, że aż 44% respondentów stwierdziło, że wygaszanie gimnazjów to błąd. Tylko 8% ankietowanych nie miało zdania. Wychodzi więc na to, że społeczeństwo opowiada się niemalże pół na pół za jednym bądź drugim rozwiązaniem.

W sieci można się spotkać z komentarzami, że to właśnie przywrócenie gimnazjów w przeszłości było błędem, a ten błąd jest dopiero teraz naprawiony przez PiS. Wielu internautów twierdzi, że poprzednie rządy używały edukacji do tego, by prać uczniom mózgi i w kontrolowanych warunkach wpływać na ich światopogląd. Jednak, czy powinniśmy się łudzić, że rządy Prawa i Sprawiedliwości cokolwiek zmienią w tym względzie?
Szczerze w to wątpię, ponieważ nie od dzisiaj wiadomo, że edukacja jest tak zorganizowana, by nauczyć ludzi myślenia w „odpowiedni” sposób. Nie wnikam w to, czy jest on prawdziwy, czy nie. Jednak uważam, że dla rządzących, wysoce niewygodne, jest to, że ludzie potrafią samodzielnie myśleć. Zabijanie tych zdolności przez ciasne ramki okrojonej edukacji jest sposobem na tworzenie dla siebie rzeszy wyborców, którzy będą przez dekady podporządkowani jednemu i „prawdziwemu” światopoglądowi.

W końcu „Dobra szkoła nie produkuje geniuszy, tylko zdrowe społeczeństwo.”.


Na stronie Sejmu jest nagranie, na którym widać znanego posła PO, przeszukującego rzeczy pozostawione przez posłów PiS.
Ryszard Terlecki



Pan poseł Terlecki zarzucił Sławomirowi Nitrasowi, że pod nieobecność posłów PiS-u przeszukiwał ich prywatne rzeczy, co miało być nagrane przez kamerę zamontowaną w Sali Kolumnowej.



Tak się tłumaczył:


A tak (według Platformy Obywatelskiej) szabrował:




Ocenę postępowania posła Nitrasa pozostawiam wam. Niemniej jednak uważam, że jego zachowanie było niedopuszczalne – nawet jeśli chodziło mu tylko o to, by „pełnić role dziennikarskie” jak sam określił. Dlaczego?
Nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek dziennikarz wpadł między sejmowe ławy i nagrywał stanowiska posłów, nie narażając się przy tym na przytyki innych albo naganę.
Sławomir Nitras musiał liczyć się z tym, że jego zachowanie zostanie odebrane przez posłów PiS-u w sposób jednoznaczny. Powinien także wiedzieć, że większa część społeczeństwa karmiona jest przez sympatyzujące z rządem programy telewizyjne, a co za tym idzie – nawet, jeśli jego działania miały na celu reprezentowanie dziennikarzy w Sejmie, to i tak zostały odebrane jako zamach na prywatność posłów partii rządzącej.
Mam nadzieję, że w Sejmie nie będzie już dochodziło do podobnych ekscesów, ponieważ w taki sposób możemy doprosić się bojkotowania opozycji przez rząd. I nie będziemy mogli się temu sprzeciwić, bo póki co, opozycja pracuje na to, by wylecieć z Sejmu. W państwie, gdzie władza jest tak chaotyczna i zmienna, można spodziewać się wszystkiego.



Ustawa dezubekizacyjna została opublikowana w Dzienniku Ustaw.
Wprost


Ustawa została przyjęta 16 grudnia, w słynnym już głosowaniu w Sali Kolumnowej. Opozycja uważa, że PiS nie uzyskał wtedy kworum. Mimo wszystko, prezydent podpisał ustawę, a po kilku godzinach tekst został opublikowany w Dzienniku Ustaw.

Podstawowym założeniem ustawy jest obniżenie rent i emerytur „za służbę dla totalitarnego państwa” w okresie od lipca 1944 roku do lipca 1990 roku. Poziom świadczenia nie będzie mógł przekraczać wysokości średniej emerytury wypłacanej przez ZUS, tj. 2053 złote brutto (1543 zł netto).


Utrzymanie dotychczasowych świadczeń na niezmienionym poziomie jest możliwe tylko po spełnieniu dwóch warunków:  krótka służba za czasów PRL-u, a także „rzetelne wykonywanie zadań i obowiązków po dniu 12 września 1989 roku”.

Mateusz Maludziński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Copyright © 2016. Finanse pod lupą.
Design by Herdiansyah Hamzah. & Distributed by Free Blogger Templates
Creative Commons License