SNY - alter ego czy dowcip podświadomości?

czwartek, 22 grudnia 2016

Poranek był ponury. Niebo zasłaniał nisko osadzony, równy jak stół, strop białych chmur, które mknęły na północ. Nad sosnowym borem osiadła mgła, która zdawała się gęstnieć z każdą chwilą. Gdzieś pośrodku lasu, w płytkim rowie, stała ciemna postać. Gdyby ktoś jeszcze tamtędy przechodził, mógłby jedynie dostrzec rozpływające się kontury wskazujące na męską sylwetkę.

Fot. David Kingham | www.Flickr.com | Creative Commons

Chłopak stojący przy piaszczystym szlaku mógł jedynie przysłuchiwać się szumowi sosen, które wyraźnie kołysały się w zegarowym rytmie, tik-tak.
Gdzie jestem? - zapytał wewnętrzny głos, ale nie usłyszał odpowiedzi. Nie był sobie w stanie przypomnieć niczego, poza nagłym pojawieniem się na skraju zamglonej polany. Dokładnie tak, jakby ktoś w ciemnej sali kinowej włączył pokaz slajdów.

Przez krótki moment w jego głowie krążyła pewna myśl. Kiedy był dzieckiem, zdarzało mu się we śnie spadać z łóżka i budzić na podłodze w środku nocy. Niespodziewana wycieczka do lasu spowodowała u niego uczucie dezorientacji, porównywalne z tym, z czasów dzieciństwa.

Niemożliwe - myślał - już nigdy nic od ciebie nie wezmę, Siwy! Słyszysz?!
Jeszcze raz sprawdził czy to wszystko nie było złym snem. Zacisnął powieki tak mocno, że otwierając je z powrotem po policzkach pociekły mu łzy. Niestety, za głową nie pojawiła się poduszka, a jego skronie wciąż smagały łagodne podmuchy zimnego wiatru.

Zaczął spoglądać na boki, a raczej nieznacznie poruszał głową, zupełnie, jakby symulowanie posągu, powodowało, że na moment znikał. Tak jak małe dzieci, którym zakrywanie twarzy rączkami, dawało poczucie niewidzialności.

Doprowadzająca do szału cisza, została nagle przerwana tupotem. Chłopak zamarł, dłonie momentalnie zamarzły mu na kość. Czuł, że krew odpłynęła mu z mózgu, bezlitośnie porywając ze sobą zdolność logicznego myślenia, która nagle ograniczyła się do poleceń: biec, wykonać.

Zaraz - pomyślał znowu, coś jakby iskierka, która mogła na nowo pobudzić trybiki do działania - to nie musi być to!
Słowa wypowiedziane w myśli były ostatnimi, zanim zaczął uciekać. Nie wiedział po co to zrobił, ale w chwili, kiedy mózg stawał się zimny jak głaz, instynkty brały górę i kazały mu "ruszać powolną dupę, bo pieprzony potwór z Loch Ness zaraz chwyci cię za kołnierz!"

Dałbym się pokroić, że zasypiałem w łóżku! - kolejny urywek; kolejny, który miał być wkrótce zapomniany. Wypowiadając te słowa biegł, nie oglądając się na nic. Zdążył jeszcze uświadomić sobie, że mimo kilku wypowiedzianych zdań ani razu nie musiał otwierać ust. Kiedy tylko próbował, odzywały się jego - coraz głośniejsze, rozwrzeszczane jak banda niesfornych dzieciaków - myśli.

Gdzieś w oddali dało się słyszeć odgłos łamiących się gałązek, ale nie na ścieżce, a daleko w głębi lasu. Być może ktoś złośliwy przyglądał się z boku jego walce z zakamuflowanym wrogiem, ale nie to było wtedy najważniejsze. Po prostu biegł w kierunku przeciwnym, do tego, skąd dobiegał miarowy stukot.

Im dłużej biegł, tym bardziej utożsamiał się z obserwatorem pojedynku, w jednej chwili poczuł jak wychodzi z siebie i pojawia się gdzieś z boku, pozbawiony wpływu na własne ciało. Przez dłuższą chwilę lawirował pomiędzy dwiema płaszczyznami, za każdym razem widząc zupełnie inne obrazy (szalony pokaz slajdów trwał w najlepsze).

Kiedy znajdował się we własnym ciele, obawiał się gęstej mgły.Wyciągnął ręce przed siebie. Pędził przerażony tym, co go ścigało i tym, co mogłoby nagle pojawić się przed nim, odbierając szansę uratowania dupska.
Już nie starał się być spokojny, nie chciał myśleć o niczym innym, jak tylko o tym, żeby nie potknąć się o kamień czy wystający pień. Nadal słyszał tupot, który paradoksalnie z każdą sekundą stawał się głośniejszy i bliższy. Był przekonany, że usłyszałby oddech napastnika, gdyby tylko na chwilę ustał szum drzew.

Nagle znowu stał się obserwatorem. Z oddali udało mu się zobaczyć, coś niepokojącego i zanim zdążył cokolwiek pomyśleć, wrócił do swojego ciała.
Jednak było już za późno, żeby zrobić cokolwiek.
Nagle poczuł, jak grunt zaczął oddalać się od jego stóp. Upadkowi towarzyszyła lekkość, równie mordercza, co przyjemna.
Spadając z urwiska, czuł jak nabiera prędkości. Kiedy pożegnał się już z życiem, niespodziewanie runął na łóżko.
W pokoju panował chłód, lekkie podmuchy smagały mu twarz. Chyba okno było otwarte na oścież.
***

To był tylko sen, zwykły przykład - jeden z wielu - ale ile razy przeżywaliście coś podobnego? Chociażby to niespodziewane uczucie spadania, które siłą wyrywa człowieka ze snu! Doznałem tego kilkukrotnie, za każdym razem scenariusz był taki sam. Skłamałbym, pisząc, że ten czynnik wywołał u mnie zainteresowanie tematem. Po prostu któregoś dnia zacząłem czytać o śnie, ot tak.

Warto zapoznać się z zagadnieniem, które będzie towarzyszyło nam przez całe życie i należy się przy nim zatrzymać, chociażby z szacunku dla siły naszych umysłów.
Fora internetowe pękają w szwach od tematów dotyczących snów oraz ich interpretacji. Spotkałem się też z receptami na świadome śnienie, sen - jako środek na przeczyszczenie mózgu, porady wróżek, senniki i inne pierdoły.

Swoją drogą, to bardzo ciekawe jak wiele można się dowiedzieć czytając serwisy - zwykle ociekające ohydnymi, słodkawymi odcieniami fioletu i różu... już wiecie o czym mówię?
Tak, wyżej wymienione portale wróżbiarskie potrafią dostarczyć tyle samo godziwej rozrywki, co strony z dowcipami na każdy temat.
Jeśli chcecie cokolwiek poczytać o śnie i o tym, jak funkcjonuje nasz organizm, kiedy śpimy - proszę was, nie zaglądajcie tam... po prostu, jak tylko zobaczycie stronę, na której ilość różu i fioletu przekracza wszelkie unijne normy, szukajcie dalej.

Martwi mnie to, że powoli zanikają w sieci portale, na których można poczytać coś wartościowego na interesujący temat, a Wikipedia staje się monopolistycznym źródłem informacji (może dlatego, że pozycjonuje się na pierwszym miejscu w Google, a większości ludzi nie chce się klikać w trzeci czy czwarty odnośnik?).

Pamiętam, jak kiedyś śniło mi się, że stałem się żołnierzem (podobnym do tych z byłego Cesarstwa Rzymskiego) walczącym w wojnie o wolność mojego własnego podwórka, jedynym, który udawał martwego w trosce o własną dupę. Dlaczego takie są sny?
Trudno powiedzieć, ale jeżeli obnażają nasze prawdziwe cechy, to aż strach pomyśleć, jak wielkim tchórzem jestem.

Naukowcy twierdzą, że sny to efekt uboczny segregacji ludzkiej pamięci oraz elementów podświadomości.
(Nie chcę pisać o biologii i "technikaliach" spania, dlatego odsyłam ciekawskich do artykułów na temat układu glimfatycznego.)Działanie naszego umysłu jest niezwykle ciekawe, tym bardziej, że przytoczony przeze mnie przykład (w postaci krótkiego opowiadania) może przytrafić się każdemu, a doznania podczas przeżywania snu niejednokrotnie wydają się być prawdziwe.

Na podstawie własnej obserwacji, tego co opowiadają mi znajomi i co można przeczytać w sieci, nie jestem pewien, czy sny obrazują naszą osobowość. Zdarza się, że w rozmowach ze znajomymi mam okazję usłyszeć o ich snach albo opowiadać o własnych i prawie zawsze, jako puentę słyszę jedno krótkie zdanie: "Ten sen był taki absurdalny!".

W kwestii absurdów - spotkałem się kiedyś z pewną teorią, która raczej wywołuje uśmiech na twarzy niż refleksję, jak po obejrzeniu dobrego filmu.
"A co, jeżeli nasze sny, to nie sny, a prawdziwe życie?" - po takim pytaniu, można by usłyszeć odpowiedź: "Taaa, głupi jesteś. Kto to w ogóle wymyślił?!".
Logika nakazuje z miejsca zgnoić delikwenta głoszącego takie teorie, co bardzo wielu ludzi zapewne by zrobiło. Jednak takie rozumowanie nie zawsze oznacza, że autor wywodu reprezentuje biedę intelektualną. Człowiekowi, który coś takiego wymyślił należą się gratulacje. Zazdroszczę takiej wyobraźni.

Tylko, co by było, gdyby to była prawda?
Czy właśnie w taki sposób, jaki pokazałem w mojej krótkiej opowieści, mieszałaby nam się rzeczywistość z jawą?
Ile razy obudziliście się w środku nocy (albo wciąż spaliście) przekonani, że to wszystko było prawdą, a sen to nie był sen, tylko rzeczywistość? Niejednokrotnie brało mnie przerażenie, kiedy budząc się w środku nocy, zastanawiałem się kilka razy, czy na pewno tylko śniłem.
Jak widać, sny w połączeniu z siłą umysłu mogą nieźle namieszać, przynajmniej w kilka minut po przebudzeniu.
(W tym momencie miałem dylemat, czy pisać, że sny są w stanie oszukać człowieka... bo z tego by wynikało, że nasz umysł jest jak obca osoba, która wkrada się w naszą podświadomość, żeby zrobić sobie z nas jaja. Mielibyśmy do czynienia z dziwnym rodzajem rozdwojenia jaźni.)Jeżeli śnimy po to, by posegregować pewne myśli i sprawy w mózgach, to jest to jedna z najlepszych właściwości naszych ciał. Gdyby nie to, mielibyśmy permanentny bałagan, który z czasem stałby się odczuwalny nie tylko w nocy, ale i na jawie.
Noc jest od spania, a dzień od gadania! Zatem, kończąc tą myślą, chciałbym przekazać, że nie wystarczy tylko czysty pokój i czyste sumienie, żeby człowiek czuł się stabilnie i w miarę szczęśliwie. Trzeba jeszcze regularnie "szorować" mózgi.
Dlatego pójdźmy już spać (a raczej posprzątać), bo przeczytanie tak długiego tekstu musiało być męczące.

Mateusz Maludziński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Copyright © 2016. Finanse pod lupą.
Design by Herdiansyah Hamzah. & Distributed by Free Blogger Templates
Creative Commons License