"Nie każdy pociąg to PKP" - inne się nie spóźniają

niedziela, 4 grudnia 2016

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie spółka PKP Intercity.
O tym, że pociągi PKP to najbardziej niepunktualny środek transportu nie trzeba nikomu mówić. Podejrzewam, że większość osób, które choć kilka razy w roku zetknęły się z wątpliwą przyjemnością podróżowania pociągiem po kraju, usłyszały komunikat „Pociąg przyjedzie z opóźnieniem około 5 minut. Opóźnienie może ulec zmianie.” – i co jakiś czas dokładają nam kolejne 5 minut i kolejne, aż niepostrzeżenie robi się z tego godzina, czasami nawet więcej.
Być może elementem udogadniającym pasażerom podróż ma być dozowanie informacji o spóźnieniach w dawkach niezagrażających napadami szału.



Z opublikowanego w zeszłym roku raportu Urzędu Transportu Kolejowego wynika, że PKP Intercity to najbardziej niepunktualny przewoźnik w Polsce (ze wskaźnikiem punktualności wynoszącym zaledwie 68,6% – średnia rynkowa: 89%).
Jednak te wszystkie, niewiele obrazujące, liczby i szacunki nigdy nie będą w stanie oddać poziomu frustracji i  zszarganych nerwów pasażerów. Przecież płacimy za bilety w nadziei, że kupiona usługa będzie należycie wykonana. Kiedy ktoś próbowałby nam wcisnąć pralkę bez bębna albo drzwiczek, to zabilibyśmy go śmiechem, zaś PKP Intercity niejednokrotnie sprzedaje nam większy szajs usługowy i jeszcze zarzuca nas głupawymi kampaniami reklamowymi.

Ostatnio publiczny przewoźnik wydał 10 milionów złotych na akcję głoszącą hasło: „Nie każdy pociąg to PKP”. Uważam, że było to potworne marnotrawienie kapitału, ponieważ żaden inny przewoźnik nie spóźnia się tak bardzo jak PKP, a co za tym idzie, nieświadomi różnic pasażerowie, mieliby ciut lepszą opinię o najgorszym w kraju przewoźniku.

W zeszły piątek miałem okazję jechać pociągiem z Bydgoszczy do Warszawy. Według informacji podanej w rozkładzie i na bilecie, miałem dotrzeć do stolicy po 3 godzinach i 22 minutach. Wsiadając do pociągu, nie wiedziałem jeszcze, że moja podróż potrwa aż 4,5 godziny.
Pociąg zatrzymywał się na trasie cztery razy – w tym tylko jeden długi postój na stacji, zaś pozostałe przystanki mieliśmy gdzieś w szczerym polu.
Winą za tak duże opóźnienie, które w krytycznym momencie wynosiło 70 minut, mógłbym obarczyć zły stan torów kolejowych, stary skład, którym przyszło mi jechać czy może warunki pogodowe. Niemniej jednak, tory są takie same dla wszystkich przewoźników, a większość z nich potrafi utrzymać dobre noty i jeździć zgodnie z rozkładem jazdy.

Zastanawia mnie, dlaczego PKP Intercity wydaje kolosalne pieniądze na ocieplanie fatalnego wizerunku, zamiast zainwestować je w opracowanie lepszej logistyki czy wybadanie i usunięcie problemów sprawiających, że generowane są tak duże spóźnienia.

Idzie zima, więc podejrzewam, że liczba opóźnień i czas, jaki wielu z was przyjdzie spędzić w zimnych i śmierdzących poczekalniach albo w zatłoczonych przedziałach pociągów, drastycznie wzrośnie. Z własnego doświadczenia polecam zaopatrzyć się w książki, których nie udało wam się wcześniej przeczytać, bo na pewno znajdziecie na to dużo czasu w podróży. Może nie będziecie wtedy uważali tych godzin za zmarnowane.

Mam wrażenie, że PKP nie robi w zasadzie nic (nie licząc zakupu kilku nowych pociągów), co poprawiłoby pasażerom komfort podróżowania. Przecież wiedzą o tym chyba wszyscy, że dla podróżnych najważniejsze jest, by dotrzeć na czas z punktu A do B. Zaś najważniejszy przewoźnik w kraju nie jest w stanie zapewnić milionom ludzi tej podstawowej usługi!

Oczywiście wiadomo, że nic się w tej sprawie nie zmieni i pociągi dalej będą jeździły jak chcą. Niemniej jednak, drogi czytelniku, chciałbym, żebyś wiedział, że przysługują Ci pewne prawa, z których możesz skorzystać
.
Jeśli Twój pociąg spóźnia się 60 minut, możesz wystąpić o zwrot kosztów biletu. Jeśli spóźnienia są odpowiednio większe, masz prawo do odszkodowania. Jeśli następnym razem ugrzęźniesz na stacji, bo Twój pociąg nie dojechał, włącz internet i poszukaj informacji o reklamacjach na stronie przewoźnika.

Wiedząc, że możesz odzyskać pieniądze, może choć trochę poprawi Ci się nastrój.

Mateusz Maludziński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Copyright © 2016. Finanse pod lupą.
Design by Herdiansyah Hamzah. & Distributed by Free Blogger Templates
Creative Commons License