Mafia żebracza - uważaj kogo sponsorujesz przed świętami!

czwartek, 15 grudnia 2016

Jeszcze kilka lat temu stanowili element krajobrazu największych miast. Dzisiaj ich obecność nie dziwi już nawet mieszkańców małych miejscowości – zazwyczaj tam gdzie stoi kościół, tam są żebracy.

Fot. Alex Proimos
Jednak ich obecność nie równie odczuwalna o każdej porze roku. Latem, jałmużnicy znikają z chodników w środkowej Polsce i przenoszą się do kurortów, które przez kilka miesięcy pękają w szwach od turystów. To właśnie tam – w Zakopanem, w Krakowie, pod Wawelem i nad Bałtykiem – żebracy zbierają żniwo, kiedy Ty odpoczywasz z rodziną.
A to, co uda im się zebrać zostanie przepite? W większości przypadków nie, ponieważ pieniądze trafią do rąk pazernej i bezwzględnej mafii żebraczej kierującej tym brudnym biznesem.

Wielokrotnie widywałem kobiety i mężczyzn klęczących na kawałku wyświechtanej gazety i proszących o drobne każdego, kto przechodził obok. Często na kawałku tektury wypisują cel, na który zbierają – leki na cukrzycę, jedzenie dla dziecka, ubrania, cokolwiek.
Delikwenci składają ręce do modlitwy przed kościołami, przymykają oczy i czekają na naiwniaków, którzy będą chcieli okazać im miłosierdzie. To nie żebracy padają ofiarą bezwzględnego losu, tylko my – ludzie, którzy wrzucamy im drobniaki do starych puszek.

Ale zaraz – powiedziałby ktoś – przecież wiele razy widziałem dzieciaka całego w bliznach, dlaczego miałbym mu nie pomóc? Na pewno cierpi, a nieokazanie mu serca przed Wigilią to grzech.

Zgadzam się z tym, że wielu „etatowych żebraków” faktycznie cierpi, jednak zanim włożysz rękę do kieszeni w poszukiwaniu pieniędzy, zastanów się czy siedzący przed Tobą człowiek to rzeczywiście ofiara nieszczęśliwego wypadku. Większość stanowią przymusowi pracownicy zatrudnieni w organizacji żerującej na dobroduszności przechodniów.

Jak rozpoznać z kim mamy do czynienia?
Byłem raz świadkiem sytuacji, w której doszło do starcia pracownika ochrony Kościoła Mariackiego z siedzącą przy świątyni żebraczką. Mężczyzna podszedł do kobiety i zdecydowanym ruchem próbował podnieść ją z ziemi, mówiąc przy tym, żeby zabierała się stąd i nie zaczepiała turystów.

Kobieta próbowała utrzymać nerwy na wodzy i rzuciła jedynie piorunujące spojrzenie w stronę ochroniarza. „Dobra, dobra! Już idę!” – warknęła i co sił w nogach oddaliła się od katedry. Jednak wróciła na miejsce od razu, gdy tylko facet zniknął w tłumie.

Wówczas uznałem zachowanie mężczyzny za zbyt radykalne wobec pokrzywdzonej przez los kobiety, ale jej odpowiedź także nie może zostać przemilczana.
Wśród żebraków niejednokrotnie można spotkać się ze skandalicznym zachowaniem wobec przechodniów chcących udzielić doraźnej pomocy. Napady agresji i słowne przepychanki to norma wśród zakamuflowanych ofiar losu.

Czego oni od nas chcą? Jedzenia? Wody? Chleba? – Nie, w żadnym wypadku.
Żebracy na ogół żądają pieniędzy. Zaproponuj kasę, odpowiedzą Ci spojrzeniem pełnym skruchy i nieśmiałym uśmiechem. Zaproponuj obiad, to rzucą w Twoją stronę „kur*ą”, a Ty poczujesz się jakbyś dostał w twarz.
To powszechne zjawisko – nie tylko w Polsce; tak jest na całym świecie. Osoby, które rzeczywiście znajdują się w trudnej sytuacji, przyjmują każdą pomoc, więc w rozmowie z bezdomnym nie bój się zaproponować posiłku.

Wyciąganie ręki po pomoc materialną nie jest w Polsce zakazane. Dopóki ktoś nie robi tego w natarczywy sposób, policja nie interweniuje. Jednak, kiedy są podejrzenia, że żebrak mógł paść ofiarą handlu ludźmi, organa ścigania podejmują próby wylegitymowania delikwenta. Niestety bardzo często napotyka się barierę językową, co sprawia, że rozmowa z żebrakiem staje się niemożliwa. Kobiety czasami posługują się niezwykle rzadkim, cygańskim dialektem. Zaś w Polsce brakuje osób, które potrafiłyby go tłumaczyć.

Odkąd Rumunia wstąpiła do Unii Europejskiej, nie można kontrolować ilu Romów przebywa w granicach kraju, co dodatkowo utrudnia walkę z żebraczym biznesem. To właśnie obywatele ubogich dzielnic Rumunii, Słowacji czy Mołdawii stanowią „siłę roboczą” w mafii żebraczej. Łakomym kąskiem stają się ludzie upośledzeni umysłowo, sieroty lub bezrobotne kobiety. Innymi słowy – osoby, którymi najłatwiej manipulować.

Nikt nie wie, ilu pracowników werbują „firmy”. Nie można nawet ustalić miejsc, w których będą pracowali. Dla tych ludzi nie ma granic, a każdy dzień witają w innym mieście – gdzie są tłumy, tam są żebracy. 

O firmach tego rodzaju wiadomo, że muszą być niezwykle dochodowe, ale nikt nie pokusił się o dokładne oszacowanie zysków płynących z żebractwa.
Ponoć szefowie mafii rezydują w Wielkiej Brytanii, a prowadzona przez nich działalność może przynosić miliony funtów zysku.

Organizacje działają w oparciu o prosty system. Mamy do czynienia z modelem piramidy. Na szczycie znajdują się szefowie, potem kierownicy na danym obszarze, zaś poniżej "specjaliści" szkolący i zastraszający pracowników. Na samym dole się ONI – ofiary układów i wielkich pieniędzy. Traktuje się ich jak chomiki zamknięte w klatkach z młynkiem, który trzeba bezustannie napędzać.

Do kurortów przywożeni są gotowi do pracy żebracy  – zastraszeni, okaleczeni, poparzeni, z połamanymi kończynami. Mają wszystko, czego potrzeba by wzbudzić współczucie w niczego nieświadomych turystach.
Jednak ludzie bywają nieprzewidywalni i mogą się zdarzyć przypadki niesubordynacji. Szefowie firmy wiedzą o tym doskonale, dlatego niezwykle poważnie podchodzą do psychologicznych gierek ze swoimi podwładnymi.
Zastraszanie to tylko jeden ze sposobów. Emocjonalne przywiązanie do katów jest znacznie skuteczniejsze niż jakikolwiek rodzaj przemocy. „Opiekun” grupy kobiet jest zwykle ojcem dzieci swoich podopiecznych. Zaś żebraczki muszą przesiadywać na ulicach z pociechami innej członkini grupy. Chcą zobaczyć swoje dziecko, więc wracają do kata z tym, co udało im się uzbierać w ciągu dnia.

Wielokrotnie można spotkać na ulicy kobiety z noworodkami na rękach. Dzieci są zaniedbane, leżą zawinięte w brudne tkaniny i całymi dniami śpią. Każdemu, kto spotka się z takim widokiem, powinna zapalić się w głowie czerwona lampka. 
Przecież żaden noworodek nie przesypia całego dnia. Można powiedzieć, że to jest wbrew naturze! Takie dzieci drzemią zaledwie dwie, może trzy godziny, zanim się nie obudzą i nie powitają rodziców wrzaskami oznaczającymi głód lub prośbę o zmianę pieluchy.

Wyjaśnienie tego niecodziennego zjawiska jest równie proste, co nieprawdopodobne. Najmłodszych odurza się narkotykami lub poi wódką. Dzięki temu nie płaczą, tylko przesypiają całe dnie. Niekiedy umierają na rękach żebraczki, a ta musi ściskać do końca dnia martwe dziecko. Szefostwo wie, że takie incydenty się zdarzają, ale nie może sobie pozwolić na jakiekolwiek współczucie. Dla nich zyski są nieporównywalnie większe, niż poniesione straty w ludziach, bo żebrak jest warty tylko tyle, ile przyniesie do meliny pod koniec dnia. 

Okazuje się, że mafia żebracza i wszelkiej maści organizacje żerujące na ludziach, wykorzystują silną broń, jaką jest współczucie i chęć okazania miłosierdzia. W starciu z przeciwnikiem tak dobrze manipulującym ludzkimi uczuciami, nie mamy żadnych szans. Możemy jedynie zastanowić się dwa razy, zanim wyciągniemy z kieszeni drobne i wrzucimy je do zardzewiałej puszki kloszarda. Szczególnie miejmy się na baczności teraz, kiedy zbliżają się święta, bo nasza dobroduszność będzie często wystawiana na próbę.

Mateusz Maludziński


***
Dzięki, że mnie odwiedzasz i czytasz to, co piszę. Mam nadzieję, że Ci się podobało i wrócisz po więcej. ;)
Zajrzyj na mojego Facebooka, żeby być na bieżąco albo zostaw po sobie komentarz. Chętnie podyskutuję. ;)

6 komentarzy:

  1. Genialny post, poruszający ogromnie ważną sprawę. Kwestię milionów, a nawet miliardów ludzi biorących udział w tym nielegalnym procederze !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowo ;)
      Starałem się w tym okresie (przedświątecznym) poruszyć kwestie związane z mafią żebraczą i procederem, który zatacza coraz szersze kręgi w społeczeństwie. Wystarczy przejechać się do większego miasta, żeby zobaczyć tabuny żebraków proszących o datki.

      Swego czasu w internecie krążył artykuł na temat tego, ile zarabiają tacy bezdomni. Niektórzy wyciągają KILKASET złotych dziennie, żerując na naiwności ludzi.

      Pozdrawiam,
      Mateusz.

      P.S. Mam nadzieję, że będziesz śledzić moje nowe wpisy. :)

      Usuń
  2. A co Rumunia ma do Romów? Romowie to lud pochodzący z Indii... Duży błąd, który rozpowszechnia kłamstwo na temat narodu Rumuńskiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, rzeczywiście wkradł się błąd. Powinienem był napisać inaczej - w Rumunii jest najwięcej Romów, jeśli chodzi o Europę (Pomijając Turcję.).

      Dzięki za komentarz. ;)
      Mateusz

      Usuń
  3. Bardzo ciekawy i mocny artykuł, dzięki. Skala problemu faktycznie jest spora, więc należy uświadamiać Polaków o rzeczywistości w jakiej się znajdują i bardzo często tego nie zauważają.
    Poza tym, szczerze nie wyobrażam sobie żebrać. Rozumiem wzięcie pożyczki - w trudnych momentach chwilówka może pomóc, ale jakim prawem mamy żądać spełnienia naszych potrzeb przez obcych ludzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, dzięki ;)
      Polecam mój najnowszy artykuł dot. chwilówek.

      Usuń

 
Copyright © 2016. Finanse pod lupą.
Design by Herdiansyah Hamzah. & Distributed by Free Blogger Templates
Creative Commons License