Krótko o świecie #1: Studia? Idą zamiany! Co Ty na to?

sobota, 19 listopada 2016

studia


Link do podcastu: Krótko o świecie #1

Witam w 21 wieku.
Tak, ponieważ dożyliśmy takich pięknych czasów, gdzie każdy chociaż trochę orientuje się w polityce, wie kto i kogo reprezentuje. Nawet dzieci co nieco rozumieją w tych wszystkich zawiłościach.
Jednak najważniejszą cechą tego dzisiejszego, zglobalizowanego świata jest to, że możemy powiedzieć publicznie, co myślimy na dany temat!
Rozumiem, że wielu z was może sobie teraz pomyśleć, że przecież opowiadam bzdury, bo gdyby każdy mógł mówić, co myśli, to nie byłoby KOD-u. No, może coś w tym jest, ale przecież możemy przyjąć, że definiuję wolność słowa w uniwersytecki sposób – to znaczy oderwany od rzeczywistości.

Dzisiaj oddaję Ci do posłuchania pierwszy odcinek „Krótko o świecie”. Liczę, że w taki sposób będzie nam łatwiej pozostać w kontakcie. W końcu pobierając odcinek, będziesz miał okazję posłuchać mnie właściwie wszędzie tam, gdzie zechcesz… hmm, nawet w… no, w samochodzie.

Jarosław Gowin twierdzi, że chce więcej Polski w polskiej gospodarce i nawiązuje do tego przy okazji rozmowy o reformach szkolnictwa wyższego.
Wiele razy myślałem o tym, kiedy wreszcie nastąpi jakaś zmiana w sposobie funkcjonowania polskich uczelni wyższych, ale kiedy usłyszałem pierwsze deklaracje z ust ministra, doszedłem do wniosku, że jak zwykle może się urodzić afera.

Oczywistym jest, że potrzebujemy rozwijać polską gospodarkę w inny sposób niż kupując zagraniczne patenty i naśladując rozwiązania zachodnich sąsiadów. Oczywiście ów rozwój najłatwiej oprzeć na nauce i zdroworozsądkowym inwestowaniu w studentów. Jednak w polskiej rzeczywistości, przy okazji każdej rewolucji, dochodzi do kuriozum. Czasami podniecony inicjator popada ze skrajności w skrajność, co prowadzi do tego, że cały plan traci swoją nowatorskość i użyteczność.

Ostatnio dużo myślałem o korzyściach płynących ze studiowania. Biorąc pod uwagę przytłaczająca liczbę studentów, łatwo wysnuć wniosek, że dyplom licencjata czy magistra na wielu kierunkach nie ma wielkiej wartości.
Oczywiście istnieją branże, w których bez studiów ani rusz – na przykład medycyna czy budownictwo. Niemniej jednak istnieje cała grupa kierunków, które nie wnoszą niczego konkretnego do życia absolwenta (nie wspominając nawet o całym społeczeństwie, bo do magistra indologii raczej nikt się nie zgłosi po tłumaczenie hinduskich książek).

Jak wygląda system edukacji każdy widzi. Do tej pory, żeby dostać się na jakiekolwiek studia wystarczyło udawać, że się coś umie i zdać maturę (przynajmniej na 30% z matematyki, z polskiego i z podstawowego angielskiego).
Po odebraniu papierka, przed świeżo upieczonym maturzystą świat studiów wyższych stał otworem! Dla wielu oznaczało to dosłownie dodatkowe 5 lat zabawy w dziecko za pieniądze rodziców. Jednak wydaje mi się, że przy obecnym niżu demograficznym nawet obiboki nie odczują reformy Gowina – o ile będzie ona obejmowała tylko zmiany sposobu finansowania uczelni.

Do tej pory było tak, że uczelnia wyższa dostawała tym większą dotację, im więcej studentów przyjmowała. Po reformie ma być odwrotnie, co oczywiście doprowadzi do zmniejszenia liczby wolnych miejsc na studiach.
Reakcja łańcuchowa sprawi, że wzrosną wymagania względem maturzystów.

Jeżeli ta reforma zmieni cokolwiek na lepsze, to powinna zostać wprowadzona. Środowisko nauczycieli akademickich twierdzi, że styczeń 2017 roku to za wcześnie. Może to prawda, aczkolwiek nigdy nie jest za wcześnie na udoskonalenie czegoś.

Obawiam się jednak momentu, kiedy szala reform zacznie przechylać się w stronę drugiej skrajności. Kilka miesięcy temu słyszałem, że sytuacja adeptów medycyny może się nieco pogorszyć, bo rząd planuje, żeby uniemożliwić Polakom wyprowadzkę z kraju za granicę. Nie przejmowałem się tym zanadto, bo temat nie dotyczył bezpośrednio mnie i mojego otoczenia, a także uważałem go za takie sobie gadanie.

Okazuje się, że minister Gowin uważa, że należałoby pobierać opłaty za studia medyczne, jeśli student zakłada, że wyjedzie za granicę, kiedy odbierze dyplom. Istniałaby jeszcze możliwość odpracowania tego zacnego prezentu od narodu i „czcigodnych podatników”.

Oczywiście nie uważam, że jest w tym coś złego, bo nic nie drenuje państwowej kieszeni tak bardzo jak specjaliści kształcący się za państwowe pieniądze i uciekający po studia za granicę. Coś w tym jest, owszem, ale zanim zaczniecie żądać czesnego od biednych studentów medycyny, zastanówcie się, dlaczego uciekają…


Mateusz Maludziński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
Copyright © 2016. Finanse pod lupą.
Design by Herdiansyah Hamzah. & Distributed by Free Blogger Templates
Creative Commons License