Intronizacja Jezusa Chrystusa - mamy nowego króla?

sobota, 19 listopada 2016

W weekendy zwykle udaje się nam pospać dłużej, jednak wielu z nas – kładąc się do łóżka w piątek wieczorem – nie zastanawia się nad tym, gdzie obudzi się następnego dnia. Jednak dzisiejsze rządy w państwie to istny roller-coaster, więc powinniśmy nieco częściej decydować się na chwilę refleksji nad tym, w jakim kraju żyjemy.



Intronizacja? Ale co to jest?

Dzisiaj okazało się, że w Krakowie doszło do obrządków intronizacyjnych. Kiedy rano przeglądałem nagłówki świeżych artykułów, nie do końca orientowałem się, o co tak właściwie chodzi. ALE… od czego mam Google?
Dowiedziałem się, że intronizacja to posadzenie kogoś na tronie – mowa o wyborze nowego papieża, biskupa czy koronacji króla. Dwa przykłady możemy odrzucić, ale będzie niemniej uroczyście, ponieważ 19 listopada 2016 roku królem Polski został Jezus Chrystus.
Nie wnikam w to, ilu z was się z tego cieszy, komu to obojętne, a kto jest oburzony. Dla części społeczeństwa obrzędy religijne nie mają większego znaczenia, bo przecież fizycznie nie dochodzi do żadnej zmiany.
Prawdę mówiąc, mnie też nie interesuje uprawianie kościelnej polityki. Mam tylko wrażenie, że ludzie rządzący krajem, więcej czasu spędzają w kościele niż w pracy.

Co na to episkopat?

Odpowiedź na to pytanie jest naprawdę trudna. Czytając świeżą prasę, wydaje się oczywiste, że episkopat podpisuje się pod tym pomysłem rękami i nogami. Jednak wystarczy spojrzeć kilka lat wstecz, żeby dostać kręćka od sprzecznych informacji.
Już 18 grudnia 2006 roku poseł Artur Górski złożył w parlamencie wniosek uchwały o nadanie Jezusowi Chrystusowi tytułu Króla Polski, jednak inicjatywa została poparta tylko przez 46 posłów (a może aż… jednak to tylko moja subiektywna dygresja). Okazuje się, że również Konferencja Episkopatu Polski nie była pozytywnie nastawiona do tego pomysłu.

Kolejne próby zostały podjęte w 2013 roku. Biskup Andrzej Czaja twierdził wówczas, że episkopat absolutnie nie zgadza się z ideą intronizacji Chrystusa na króla Polski. Powodem było stwierdzenie, że podobne praktyki są poza teologią, a kościół jest otwarty tylko na te wspólnoty, które nie mają takiego właśnie POLITYCZNEGO wymiaru.
Oczywiście można się sprzeczać czy mamy do czynienia z intronizacją Jezusa na króla Polski czy tylko z „aktem przyjęcia Jezusa na króla i Pana”. Może to tylko zwykła gra słów, w którą najbardziej lubią grać środowiska polityczne, nie wnikam, ponieważ nie o to chodzi. Niemniej jednak, wydaje mi się, że zmienianie poglądów co trzy lata, to troszeczkę za często – a tak jest w przypadku wyżej wspomnianej instytucji kościelnej.

W udzielonym niedawno wywiadzie, biskup Czaja stwierdził, że intronizacja Jezusa na króla Polski to dopiero początek. Co przez to rozumie? Nie wiadomo.
I dlaczego poglądy hierarchów kościelnych ulegają tak częstym korektom, skoro (jak sami się szczycą) reprezentowana przez nich instytucja funkcjonuje bez zmian już ponad dwa tysiące lat?

Królowanie na poziomie religijnym czy politycznym?

Zapewne nie tylko ja zastanawiałem się nad tym, jak koronacja Jezusa Chrystusa na Króla Polski ma się do zapisów konstytucyjnych, które przecież chyba wciąż w tym kraju obowiązują.
Kościół twierdzi, że uznanie Chrystusa za króla nie zakłada wprowadzenia rządów teokratycznych. Jednak obawiam się, że nie jestem w stanie uwierzyć instytucji wprowadzającej ludzi w błąd.
Obawiam się, że udział najwyższych urzędników państwowych w dzisiejszej uroczystości i ich publiczne przyzwolenie na tego typu praktyki sprawia, że idea teokratyzmu wydaje mi się bliższa niż demokracja. Państwa prawa i sprawiedliwości, chciałoby się powiedzieć – o ironio.
Oczywiście rozumiem, że intronizowanie bóstwa nie jest jednoznaczne z oddaniem władzy państwowej w ręce duchownych. Jednak, coraz częściej odnoszę wrażenie, że żyjemy w państwie, w którym fanatyzm religijny wkrótce zacznie odgrywać znaczenie legislacyjne.

Kto popiera intronizację?

Wymieniłem już biskupa Andrzeja Czaję, który jako przewodniczący Zespołu ds. Ruchów Intronizacyjnych wygłosił homilię podczas dzisiejszych uroczystości w Łagiewnikach. Jednak warto jeszcze wspomnieć o księdzu Piotrze Natanku, który od dawna przewodzi ruchowi intronizacyjnemu. Jego „rycerze” są uznawani za najbardziej zapalczywych i agresywnych zwolenników koronacji Jezusa na króla Polski. Natankowi nawet zawieszenie w funkcjach kapłańskich nie przeszkodziło w prowadzeniu krucjat.
Ruch intronizacyjny jest kojarzony przede wszystkim z księdzem-aferzystą, więc decyzja episkopatu o intronizacji wydaje się tym bardziej niedorzeczna.


W tym momencie rodzi się pytanie: jak to możliwe, że instytucja uznawana przez wyznawców za stabilną i godną zaufania, co 3 lata zmienia opinię w tak istotnych kwestiach? Nie ulega wątpliwości fakt, że Polsce przydałby się nowy król, ale dlaczego akurat Chrystus? Można nad tym długo debatować, jednak odnoszę wrażenie, że niewiele by to zmieniło. Przecież i tak będzie jak ma być.

Mateusz Maludziński

2 komentarze:

  1. Nadal uważam, że to wszystko nie ma sensu. Niby większość ludzi jest tolerancyjna, ale dla przykładu co pomyśli sobie ateista o Królu Polski jakim jest Chrystus? Chyba czas zmienić państwo, albo mieć swój własny światopogląd.
    // Książki w Piekle ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce może i większość ludzi jest tolerancyjna, ale każdy w innym miejscu stawia granicę tolerancji. Też mi się zdaje, że to bez sensu, ale... co my możemy?

      Mateusz.

      Usuń

 
Copyright © 2016. Finanse pod lupą.
Design by Herdiansyah Hamzah. & Distributed by Free Blogger Templates
Creative Commons License