Felieton #5: Przerażające klauny budzą strach na ulicach

wtorek, 25 października 2016



Jesień. Z drzew lecą liście, wieczór zapada szybko i jest tak zimny, i słotny, że ostatnią rzeczą jaką byś sobie życzył jest spacer z pracy do domu. Szczególnie niepewnie czujesz się z myślą, że mieszkasz na obrzeżach miasta, a jedyna droga, którą możesz wybrać, przecina podmiejski park.
Idziesz sobie spokojnie, może nawet słuchasz muzyki, żeby zagłuszyć te wszystkie nieprzyjemne, nocne dźwięki, które potrafią przyprawić człowieka o palpitacje serca. Nucisz swoją ulubioną piosenkę i nawet nie zauważasz, że ktoś przygląda ci się zza starego drzewa. Jednak nie wiedzieć dlaczego, w pewnym momencie obracasz głowę w tamtą stronę i na jego widok twoje nogi momentalnie kamienieją.
Tuż przed tobą stoi ktoś w stroju klauna – workowaty kubraczek, czerwona czupryna i biała jak papier twarz wykrzywiona w grymasie demonicznego śmiechu. Potrzebujesz chwili, żeby zrozumieć, że pora uciekać, zanim cię dopadnie, bo nie masz najmniejszych wątpliwości, że tego właśnie chce.
Stoisz jednak dalej. Czekasz na bodziec i wreszcie go otrzymujesz. Przerażający klaun wpatruje się w ciebie jak zahipnotyzowany, ale w pewnym momencie pochyla się gwałtownie i unosi w górę strażacką siekierę.
Wtedy ruszasz przed siebie na oślep, nie myśląc nawet czy droga, którą zmierzasz zaprowadzi cię do domu.
Doprawdy, strach ma wielkie oczy…

To niewyobrażalne, że postać, która powinna stanowić symbol dziecięcej zabawy, w obecnych czasach służy jako narzędzie do zastraszania ludzi.
Kiedy 35 la temu, młody mężczyzna imieniem Stephen King rozpoczął pracę nad jedną ze swoich najlepszych powieści, na pewno nie spodziewał się jaki wpływ będzie ona miała na masową kulturę. Postać krwiożerczego klauna odcisnęła piętno na kulturze grozy i stała się elementem halloweenowych zabaw.
Spotykałem się ze stwierdzeniami, że „TO” zmieniło w wielu ludziach sposób postrzegania z pozoru śmiesznej i niewinnej istoty. Trudno się z tym nie zgodzić, zwłaszcza w momencie, kiedy słyszy się zewsząd doniesienia przestraszonych osób, że w Stanach Zjednoczonych jak i w niektórych krajach Europy, zaczęło dochodzić do przykrych incydentów z udziałem ludzi przebranych w przerażające stroje klaunów.
Kiedy usłyszałem o tym dziwnym ruchu, nie spodziewałem się, że skala zagrożenia jest tak duża. W Ameryce doszło do kilkunastu aresztowań i ponad sześćdziesięciu incydentów z udziałem przebierańców.
Problem w tym, że nikt nie wie jak powinien się przed nimi bronić. Trudno jest odróżnić zwykły kawał przed Halloween od prawdziwego zagrożenia. Skłaniam się jednak ku temu, że ci przebierańcy to nie tylko zwykli kawalarze.

W ten piątek będziemy w szkołach, będziemy porywać dzieci i uczniów albo zabijać nauczycieli wracających wieczorem do samochodów… 

Tego typu posty można było znaleźć w internecie na profilach wspomnianych przeze mnie bandytów w strojach pajaców. I jak tu się nie bać?
Nie trzeba było długo czekać na efekt domina, bo ludzie już zaczęli kojarzyć fakty. Informacje przechodziły z ust do ust i nagle okazało się, że z plagą klaunów skojarzono jedno morderstwo, próby porwań, groźby, ataki fizyczne i straszenie dzieci. Należy jednak dodać, że nie brakowało także fałszywych alarmów.

Dziennikarze CNN badali temat i wysnuli kilka teorii na temat nagłej epidemii. Pierwsza z nich to oczywiście narodziny miejskiej legendy. Wszyscy doskonale wiemy jaka kusząca bywa możliwość dorzucenia swoich trzech groszy do zasłyszanej od kogoś historii. Kiedy do głosu dochodzi wyobraźnia, chęć podsycania nastroju strachu przed jednym z większych świąt w USA, należy liczyć się z tym, że do głosu dojdą miejskie legendy.
Możliwy jest również marketing wiralny. Jest to po prostu nowy sposób reklamowania oferowanych przez firmy produktów. W tym przypadku do głowy przychodzi mi jedynie to, że jedna z wytwórni filmowych właśnie pracuje nad filmem o sławnym klaunie. Niestety, jak twierdzą, nie mają z tym nic wspólnego.
Kolejną teorią jest po prostu chęć wypłynięcia w internecie. W czasach zdominowanych przez media społecznościowe łatwo ulec pokusie bycia przez chwilę najbardziej komentowanym, lajkowanym, udostępnianym, itd. Kiedy w eterze pojawia się informacja o tym, że jakoby gdzieś błąkają się niebezpieczni klauni, łatwo napisać, że się takiego widziało. Bo dlaczego nie?
Może sam dopiszę coś takiego na Facebooku, żeby złapać więcej czytelników, hm?

Na zakończenie przyszła mi do głowy taka refleksja, że w sztuce piękne jest to, jak bardzo oddziałuje na wyobraźnię ludzi i to jaki może mieć wielki wpływ na postrzeganie rzeczywistości. Jednak należy mieć na uwadze, że od czasu do czasu twórczość może być jak miecz obosieczny i zupełnie przypadkowo zrani ludzi, niemających z nią nic wspólnego.

Dobrych dni i spokojnych nocy…
P.S. Sprawdzałeś już czy ktoś nie stoi za oknem?

Mateusz Maludziński



2 komentarze:

  1. Co prawda mieszkam na piątym piętrze, ale po ostatnim zdaniu przeszły mnie ciarki :-P
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

 
Copyright © 2016. Finanse pod lupą.
Design by Herdiansyah Hamzah. & Distributed by Free Blogger Templates
Creative Commons License