Felieton #1: Szamanizm i magia prymitywnych ludów

poniedziałek, 10 października 2016


Temat rozległy jak rzeka, która płynie przez Krainę Absurdu nieprzerwanie, wartkim nurtem, odkąd człowiek odkrył to osobliwe miejsce. Magia obejmuje wierzenia i praktyki prymitywnej ludności plemiennej (a także prymitywnych mieszczuchów „Made in USA”). Za czary uważamy także to, co pokazują nam iluzjoniści występujący w telewizji (dopóki jakiś kretyn nazywający siebie operatorem kamery nie zajdzie magika od tyłu  i cały występ szlag trafi!).
W artykule zajmiemy się najciekawszymi obliczami magii, które kiedykolwiek zgłębiała ludzkość i które na stałe weszły w kanon kultury. Zostanie też przybliżona sztuka: „Jak orżnąć frajera przy lampce wina i szklanej kuli”.

Dlaczego wierzymy w magię i wciąż lubimy bawić się w wywoływanie duchów?

Ludzie od zawsze pokładali w czymś nadzieję, co na przestrzeni wieków pozwalało na szybki rozwój cywilizacyjny i kulturowy, a poglądy zbiorowości niejednokrotnie nabierały statusu religii. Jednak czy można by obejść się bez mglistej otoczki wokół nudnej codzienności? Czy literatura i kino grozy mogłyby w ogóle powstać, gdyby nie wiara w magię?

Pohukiwania i złowrogie śpiewy przeplatane z dźwiękiem bębnów, których źródło trudno zidentyfikować w ciemną noc, gdzieś pośrodku niczego, na terenie Stanów Zjednoczonych lub spieczonej afrykańskiej ziemi…
Niekiedy turyści lubią zapuścić się w amazońską dżunglę, gdzie wciąż żyją plemiona znające smak ludzkiego mięsa. Dlaczego to robimy? Mam nadzieję, że to nie tylko kwestia fascynacji tym zgoła niedostępnym – dla nowoczesnego człowieka – światem.

W dalszym ciągu niewiele wiadomo o praktykach prymitywnych ludów, wierzących niemal we wszystko (no może poza tym, że kamera to magiczne urządzenie – przecież oni są oswojeni, bo nagrywa się ich częściej, niż aktorów w Hollywood).

Ludzie wyobrażają sobie, że szaman to koleś, który wyrywa zwierzętom serca prosto z piersi, wciąż pulsujące w dłoni! Myślą, że wioskowy szaman to hardcore, który odważy się na więcej, niż młodzik po litrze wódki.
Rzeczywistość bywa odmienna od przekonań. Szaman stanowi „instytucję”, bez której plemiona nie są w stanie funkcjonować, ponieważ ów kapłan zajmuje się rozliczaniem współplemieńców z życiem doczesnym, zaraz po ich śmierci.

Szaman działa z pobudek altruistycznych, w wyniku nietypowego głosowania, bo wybierać mogą umarli (po prostu mianują gościa, z którym będzie im się najłatwiej dogadać, jak wpadnie do nich zapytać „co tam?”).
Należy pamiętać, że szaman – mimo wszystko – nie ma zbyt wiele wspólnego z kapłaństwem. Szamanizm jest jedynie elementem wierzeń społeczeństw plemiennych. Zastanawiam się tylko, czy MY (szanowni ludzie XXI wieku, z wysoko uniesionymi głowami) nie przekształciliśmy wiary innych ludzi w źródło rozrywki, możliwość zysku i obserwacji życia prymitywów (gówno prawda… nawet papierosy musieli nam wymyślić, a my uważamy ich za prymitywne ludy plemienne).

No tak, Europejczycy (na drodze rabowania i „odkrywania” ziem) przejęli sporą część zwyczajów ludności autochtonicznej i wielu spośród nas nie zgadza się z tezą, że rozwój kultury cywilizowanego świata przyspieszył dzięki plemionom mieszkającym w dziczy.

Nikt nie zgodzi się z tym, że modły odprawiane przez szamana są w stanie kogokolwiek uzdrowić (mimo, że wciąż pojawiają się śmiałkowie, którzy godzą się na tego typu eksperymenty – chyba tylko w celu obalenia ludowych wierzeń.

Jakiś czas temu wielu ludzi „rzuciło się” na Portugalczyków – „wieśniacy!”, „jaka ta Portugalia zacofana!”. Wszystko przez to, że pewna szkoła pielęgniarska zaprosiła lokalnego szamana, w charakterze wykładowcy. Celem rozprawy były alternatywne metody leczenia, a zaproszenie wystosowali uczniowie.
Ludowy uzdrowiciel przekonywał, że wiele schorzeń jest spowodowanych obecnością duchów, a jego praca polega na „wysyłaniu ich tam, gdzie ich miejsce”. – Wiecie co? Już nie chodzi o to, że wielu z nas okrzyknęło go „Ciemniakiem wszech czasów”. Najważniejsze jest to, że my – potomkowie chrześcijan, którzy kultywują tradycje przodków – wierzymy w to samo, bezwzględnie tępiąc racje innych zbiorowości, odmiennych od naszej… tej zachodniej, europejskiej.

Absurdem XXI wieku staje się wtórna konkwista, już nie rabunkowa (jeśli nie liczyć spychania Indian do rezerwatów, kosztem ich pierwotnych terenów), a kulturowa – dosłownie. Wbrew pozorom, to kasa jest złodziejem.

FELIETONISTA

2 komentarze:

  1. Witaj Felietonisto. Masz racje, Twoje dzieło przyniosło mi chwilę dobrej rozrywki, dlatego z mojej strony nie doczekasz się słów krytyki. Podoba mi się styl w jakim tworzysz swoje teksty, więc czekam na kolejne wpisy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć ;)
      Dziękuję serdecznie za komentarz. Każdy wpis ze strony Czytelnika jest na wagę złota.

      Usuń

 
Copyright © 2016. Finanse pod lupą.
Design by Herdiansyah Hamzah. & Distributed by Free Blogger Templates
Creative Commons License